Savoir vivre

Zdarzają się czasem takie sytuacje, że interesujące plany dotyczące ważnych decyzji życiowych, legną w gruzach, z powodu... kłótni małżeńskiej, która zamyka możliwość konstruktywnej rozmowy. Pozostaje wtedy nieopisany żal. I nic się nie da zrobić, można jedynie wysnuć wnioski na przyszłość. Czasami miotają nami emocje i ktoś dolewa oliwy do ognia mówiąc "Gdybyś się wtedy zachowała..." Są sytuacje, w których nie ma znaczenia rozmowa naznaczona nadmiarem emocji. Decydujące znaczenie ma konkret i spokój, nawet jeżeli w środku się gotuje. Aby nasze życie nie było miotaniem się z własnymi namiętnościami (nerwami, lenistwem - szukającym zawsze dobitnych wymówek, zmysłowością - szukającą przyjemności, czy egoizmem - opartym tylko na tym, co korzystne) musimy wiedzieć jak żyć. Savoir vivre oznacza dosłownie: "wiedzieć jak żyć". Savoir znaczy wiedzieć, za to vivre znaczy po prostu żyć. Stąd savoir vivre przetłumaczyć można jako sztuka życia.

Nie ulega wątpliwości, co do tego, że dobry ton przystoi w rozmowach służbowych, zwłaszcza z przełożonymi. Odpowiednie nastawienie i zachowanie są niezbędne do tego, aby dobrze układały się stosunki społeczne (w szkole, w pracy, w restauracji, teatrze, podczas spotkań towarzyskich). Sprawa ma się nieco inaczej z relacjami z najbliższymi (małżonkiem, dziećmi, rodzicami). Im więcej z kimś przebywamy, tym większe prawdopodobieństwo sprzeczek, drobnych (lub dużych) nieporozumień. Ludzie, z którymi żyjemy pod jednym dachem są dla nas z jednej strony - podporą (ze względu na swoje zalety), ale z drugiej strony, są też dla nas udręką (ze względu na wady, od których żaden człowiek nie jest wolny). Skoro więc musimy znosić ich niedoskonałości, warto potraktować to, jako wyzwanie. Sztuką godną opanowania jest - umieć się dobrze zachować w sytuacjach trudnych.

Nie jest łatwo kierować sobą (własnymi emocjami) w takich sytuacjach, a dyplomatyczne pokierowanie kimś, żeby dobrze rozwiązać konflikt, wydaje się być sztuką "tylko dla orłów". Mówi się, że mąż jest głową rodziny, a inteligentna i dobrze wychowana żona - potrafi być "szyją, która tą głową kieruje". Oprócz mądrości, potrzebna jest do tego pewna dojrzałość emocjonalna, która na pewno nie polega na "wydzieraniu się na męża i dzieci". Wyobraźmy sobie, że żona to inteligentny doradca męża - dyrektora placówki dyplomatycznej. Na pewno wtedy warto, żeby ów doradca kierował się zasadami kultury. Polecamy przypomnienie głównych zasad "savoir vivre". Pomoże w tym lektura dwóch książek sugerowanych na szkoleniach prowadzonych dla pracowników Służby Cywilnej. Są nimi:

C.D.N.

Autor: Renata

Strona główna