Archetypy

Motto: Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci

Kiedyś w magazynie dla rodziców przeczytałem takie zdanie: Jeżeli na pytanie, kiedy twoje dziecko nauczyło się pływać, odpowiada ono, że nie pamięta, to znaczy, że jako rodzice, nie zmarnowaliście jego dzieciństwa. Niezależnie od wczesnej nauki pływania można powiedzieć, że człowiek przyswaja pewne rzeczy w takim okresie swojego dzieciństwa, którego później nie będzie pamiętał.

Człowiek rodzi się jako tabula rasa (łac. "niezapisana tablica") oczywiście z pewnym dziedzictwem genów. Tabula rasa - jest to pojęcie mówiące o tym, że wszelka wiedza pochodzi wyłącznie z doświadczenia. Czy pamiętasz moment, od którego zacząłeś jeść lub oddychać? Nie. Wydaje Ci się, że jadłeś od zawsze. Jeżeli zada się pytanie, czy pamiętasz od kiedy umiesz modlić się lub pływać, może okazać się, że pamiętasz taki okres w swoim życiu, kiedy danych umiejętności jeszcze nie posiadałeś i uczyłeś się ich. Przykładowo, jeżeli pamiętasz, jak rodzic uczył Cię pacierza, to znaczy, że nie znałeś go wcześniej - najprawdopodobniej nie modliłeś się wcześniej z rodzicami. Dopiero kiedy nadszedł jakiś moment, rodzice doszli do wniosku, że warto Cię nauczyć się modlić.

Rodzic małego dziecka, takiego w wieku do 3 lat, które nie jest z opiekunką i nie ogląda telewizji uświadamia sobie, że dziecko to wie i umie tylko tyle i aż tyle, ile nauczyli go rodzice. Każdy z rodziców musi przełamywać się, zapominając o zmęczeniu lub zestresowaniu po pracy i chcieć podejmować, czasem trudne lub nużące, ale jednak takie działania, które wspomagają rozwój dziecka np. czytają i śpiewają mu, rozmawiają, opowiadają, wychodzą na spacer lub na plac zabaw. Wszystko to dla dobra dziecka. Realizują to, czego dziecko tak naprawdę bardzo potrzebuje. Taka sytuacja jest najbardziej komfortowa, ale dość rzadko spotykana. Stanowi ona bardzo poważne wyzwanie dla rodziców. Jeżeli dziecko ma starsze rodzeństwo, to ono również edukuje malucha.

Jednak nie każde dziecko ma tak dobrze, że do skończenia 3 lat opiekują się nim głównie rodzice. Czasem dodatkowo do tego dochodzą: niania (opiekunka), dziadkowie, żłobek itp. Najczęściej nie są oni tak wyczuleni jak rodzice, na zagrożenia i przekazy, którymi będzie nasiąkać dziecko. Nie zawsze również przekazują takie treści, jakie chcieliby przekazać sami rodzice.

Niezależnie od tego z kim małe dziecko spędza przedpołudnie, nadchodzi taki czas, kiedy rodzice są już w domu i mają czas dla swojej pociechy (swoich pociech). Oczywiście jakość tego czasu również może być różna: może to być rozmowa z dzieckiem, czytanie mu, ale również wzięcie na zakupy lub posadzenie przed telewizorem (w końcu obecnie jest szeroki wybór programów adresowanych akurat dla małych dzieci), a rodzic chce odpocząć po pracy i coś zrobić w domu, a dziecka dosłownie wszędzie jest pełno, ponieważ chce się ono nacieszyć rodzicem.

Dla zmęczonego rodzica, szukającego choć chwili spokoju, chcącego zamknąć się przez moment w swojej oazie spokoju, prawdziwą pokusą okazuje się telewizja (dziecko w tym wieku nie potrafi jeszcze grać w gry komputerowe). Okazuje się, że telewizja oprócz uderzania w człowieka reklamami, czasami również próbuje, jakby tylnymi drzwiami, przekazać treści i wartości diametralnie różne niż te, którymi żyje się w rodzinie. Podmiotem do przekazywania tych treści nierzadko jest małe dziecko. Telewizor staje się nie tylko środkiem masowego przekazu, ale również musowego przykazu. Rodzice sadzając dziecko przed telewizorem są zadowoleni, że chwilę mogą odetchnąć od dwulatka, którego wszędzie jest pełno. Jednak małe dziecko jak gąbka nasiąka treściami przekazywanymi przez media. Jakie są to treści? Można wymienić niektóre z nich:

Nie do końca taki jest świat. Dziecko na podstawie np. codziennej porcji wydarzeń i tragedii z programu informacyjnego, nie uświadamia sobie, że jest to jedynie kumulacja sensacyjnych wieści z danego dnia i w życiu być może samo nigdy nie przeżyje czegoś takiego. Podobnie z przemocą i seksem w filmach akcji. Dziecko buduje sobie obraz rzeczywistości na podstawie tych treści. Niestety jest to bardzo fałszywy obraz.

Statystyki mówią, że przeciętne dziecko spędza niecałe 4 godziny przed telewizorem. Jest to zatrważająca informacja. Po codziennej porcji takich "materiałów edukacyjnych" trudno mu będzie w późniejszym życiu (zwłaszcza w okresie dojrzewania) odróżnić, które posiadane przez niego informacje, zapamiętane obrazy oraz sytuacje opisują faktyczną rzeczywistość, a które pochodzą z fikcyjnych przekazów medialnych, opisujących rzeczywistość, która nie istnieje. W końcu, jeżeli dziecko spędza 4 godziny dziennie przed telewizorem, to w tygodniu będzie to 28 godzin - więcej lub porównywalnie do liczny godzin lekcyjnych (po 45 minut każda) spędzonych w szkole.

Archetypy to elementy strukturalne nieświadomości wspólne określonym grupom ludzi. Można je dostrzec jako pewne wzorce zachowań, głęboko zakorzenionych, "akceptowalnych społecznie", tzw. normalnych (np. przyzwyczajenie do sensacji, naturalizmu, moda na fascynację elementami kultury dalekowschodniej). Skąd się biorą, skoro człowiek rodzi się jako tabula rasa, a każde dziecko (z wyłączeniem podobnych relacji z rodzicami, w zakresie rodzeństwa) jest inaczej wychowywane, przez różnych rodziców. Zapewne są nabywane w trakcie wychowywania. Niekoniecznie są owocem wytężonej pracy rodziców i opiekunów. Pojawiają się mimochodem, nie wiadomo skąd. No właśnie. Czy rzeczywiście nie wiadomo skąd? Małe dziecko, podobnie jak duża część jego rówieśników, może być oswajane z określonymi treściami, których bezpośredni nadawca pozostaje anonimowy. Kiedy będzie rosnąć i dojrzewać, uświadomi sobie, że towarzyszą mu one od zawsze; że zawsze tak było! Ale jeżeli odkryje, że zostało oszukane nawet nie będzie wiedziało, kogo należy za to winić (oprócz rodziców, którzy na taką edukację przyzwolili).

Pojęcie "powszechność" coraz częściej utożsamia się z pojęciem "normalności". I odwrotnie: to, co nie powszechne, wydaje się być nie normalne. W związku z tym większość społeczeństwa może prezentować wrogość lub niepokój wobec tego, co nie wydaje się być dostatecznie upowszechnione (takim zjawiskiem "pod prąd" w dzisiejszych czasach jest np. wielodzietność lub nieposiadanie telewizora). Ogromnym (jeżeli nie głównym) narzędziem upowszechniania najróżniejszych treści są elektroniczne media (TV, Internet). Idąc dalej tym tropem można zastanawiać się, czy nie jest tak, że część społeczeństwa została kiedyś, na własne (lub rodziców) życzenie, wyedukowana odpowiednimi przekazami mass mediów i obecnie może mieć problemy z rozróżnieniem kreowanej, (na pozór atrakcyjnej) fikcji, od otaczającej nas rzeczywistości i obiektywnej prawdy o człowieku.
A potem narzekamy, że mamy taką młodzież...

Aby uświadomić sobie część tego problemu polecamy artykuł o treściach przemycanych lub świadomie przekazywanych w dziecięcych książkach "Walka o dziecięcy rząd dusz" na portalu Fronda.pl

Autor: Krzysztof

Strona główna