Ubranie dziecka

Czy dziecko jest wizytówką rodziców? I tak i nie. Jest to stwierdzenie dyskusyjne. Kwestię "wizytówki" można rozumieć na wielu płaszczyznach. Rozumienie go zbyt ambicjonalnie nawet tylko na płaszczyźnie ubrania, może być krzywdzące dla dziecka, które przecież jest osobą (z natury wolną) i trzeba dać mu prawo do odchyleń od wyobrażonych schematów. Niemniej jednak, jeżeli dbamy o swój wizerunek i o wizerunek rodziny, to nie możemy zaniedbać wyglądu dziecka.

Kiedyś usłyszałam błyskotliwe stwierdzenie pewnego męża na temat prasowania. Brzmiało ono dosłownie: "Mój wygląd świadczy o mojej żonie". Niektórzy mężczyźni po prostu scedują prasowanie i inne prace, dotyczące ubrania, na płeć piękną, zakładając, że to ponad ich siły. Możemy wątpić w prawdziwość tego ostatniego założenia co do mężów. Jeżeli jednak odniesiemy je do dzieci, to przynajmniej do pewnego wieku, jest ono w stu procentach prawdziwe. Wygląd malucha: jego ubranko (czyste lub brudne, podarte lub zadbane itd.), włosy, paznokcie, są niezbitym dowodem na to, ile czasu poświęciliśmy na obowiązki pielęgnacyjne.

Jako rodzice stoimy przed zadaniem zapewnienia odzienia naszym pociechom, niezależnie od tego czy będzie to oznaczało zakupy (co prawie każda kobieta lubi najbardziej), czy wybranie tego, co pasuje z ubranek podarowanych od znajomych, czy samodzielną twórczość (rzadko dzisiaj spotykaną) lub przeróbki.

Praktyczność, to pierwsze kryterium, którym warto się kierować. Niezwykle istotny będzie dobór rozmiarów i fasonów (nie każde dziecko da się wcisnąć w spodnie z ciasną gumką i nie każda mama chce oglądać swojego synka w różowych szarawarach). Dziecku będzie prawdopodobnie obojętne czy nosi spodnie w kratkę i do tego koszulkę w kropki. Jednak jego mama, gdy zobaczy je znienacka w piaskownicy, po chwili technicznej rozłąki i ponownego uświadomienia, że to jej malec, może stwierdzić, że wyciągała ubranka w zbyt dużym pośpiechu.

Gust jest również ważnym kryterium doboru ubranek. Warto kompletować garderobę z głową. Przyjmujemy zasadę, że do kropek, ciapek i plamek (np. koszulki) pasuje coś (np. spodenki, legginsy, spódniczka) bez wzorów. Wobec tego nie możemy sobie pozwolić na szafę, w której figurują tylko ubrania w desenie, nawet jeżeli mamy bzika na punkcie słodkich kwiatuszków.

Jakość to również bardzo ważna cecha, głównie z punktu widzenia kosztów. Wbrew pozorom jedno droższe ubranie może posłużyć długo, zamiast kilku tanich, które po kolei szybko się zniszczą. Dzieci wolno wyrastają z koszulek z krótkim rękawkiem lub bez rękawów i dlatego można je kupować na kilka sezonów. Podobnie rzecz ma się z krótkimi spodenkami. Jeżeli teraz kupimy rozmiar na przyszły sezon, to możemy je założyć dziś - jako rybaczki, za rok - jako spodenki. Nie wykluczone, że dziecko wejdzie w nie jeszcze za dwa lata, biorąc pod uwagę, że okrąglutki brzuszek malucha z czasem się zmniejsza, na rzecz zmiany proporcji ciała. Musimy przyjąć, że dziecko nie zniszczy ubrania przez te trzy sezony. Jest to możliwe, jeżeli kupimy coś dobrej jakości.

Proponujemy kupowanie markowych ubrań za przyzwoitą cenę. Marka gwarantuje dobrą jakość i ciekawe wzornictwo. Wiele mamuś i tatusiów poleciłoby sezony wyprzedaży i egzemplarze promocyjne. Są one sprzedawane całymi seriami i nie są to rzeczy, których nikt nie chciał, jak się wydaje przeciwnikom wyprzedaży. Są po prostu całe rzesze ludzi, którzy nie chcą przepłacać i w związku z tym potrafią poczekać na wyprzedaże, żeby wtedy zrobić udane zakupy. Do takiej postawy odnosi się z resztą większość kampanii reklamowych zachęcających do odwiedzenia pasażów handlowych.

W sklepach prowadzących znane marki odzieży można też kupić dziecku buty dobrej jakości, najczęściej skórzane, za cenę niższą niż w specjalizowanych sklepach obuwniczych.

Lepiej kupić raz a dobrze, żeby następnym razem dokupywać tylko brakujące rzeczy. Zaletą markowych ciuchów jest też niewątpliwie design. Zwłaszcza dzieci w wieku szkolnym mają prawo czuć się normalnie wśród rówieśników. Moda w granicach zdrowego rozsądku i przyzwoitości nie musi być dyktatorem dla ich gustu, ale może być punktem odniesienia.

Autor: Renata

Strona główna