Nauka posłuszeństwa

Posłuszeństwo jest funkcją wielu czynników. Wśród nich na pewno znajdą się:

"Autorytet nie polega na tym, że ktoś z góry "krzyczy" na kogoś niżej, a tamten jeszcze niżej. Przy takim kryterium - gdzie mamy do czynienia z karykaturą autorytetu w sposób oczywisty pozbawionego miłości i wszelkiej przyzwoitości ludzkiej - osiąga się jedynie to, że ten, kto jest szefem, oddala się od podwładnych, ponieważ im nie służy: Przeciwnie - wysługuje się nimi!"* Te słowa, będące spostrzeżeniem jednego z największych autorytetów XX wieku w dziedzinie moralności, można odnieść bezpośrednio do relacji między rodzicami a dziećmi.

Wyjdźmy od tego, że do budowania autorytetu rodzice muszą stanowić "team" - jednomyślny zespół. Bez wspólnego frontu narażamy się na wiele sytuacji pokazujących rozbieżności i w konsekwencji tracimy autorytet w oczach dzieci. One chętnie wykorzystują odmienne zdania rodziców dla własnej wygody. Utrudnione jest wymaganie czegokolwiek. Kontrolę przejmują dzieci. Trudno oczekiwać wtedy posłuszeństwa z ich strony. W niektórych sytuacjach dla "świętego spokoju" to rodzice stają się posłuszni wobec dzieci.

Punktem wyjścia do wspólnego frontu jest jedność małżeńska - przyjaźń małżonków oparta na:

Obrączka ślubna to nie tylko pamiątka po uroczystości historycznej. Wkomponowana w teraźniejszość, stanowi dowód na to, że rodzice się kochają, a dzieci są owocem tej miłości. Kiedy pojawiają się trudności w relacji małżeńskiej istnieje pokusa pesymizmu, krytykanctwa i narzekania. Jest to efekt koncentracji na tym czego nie akceptujemy lub co nie wychodzi. Zamiast tego proponujemy pozytywne wyjście: analizę faktów i problemów oraz poszukiwanie konstruktywnych rozwiązań. W kwestiach wychowawczych inspiracją mogą być: Znając swoje dzieci i ich problemy, możemy ustalić (napisać lub ustalić ustnie - w sposób niesformalizowany) indywidualny plan postępowania dla każdego z nich. Realizacja planu jest punktem wyjścia do budowania frontu wychowawczego, czyli określonego sposobu postępowania wobec konkretnego dziecka. Faktem jest, że nie da się przewidzieć wszystkich sytuacji. Z pod kontroli wymykają się drobne sprawy, przez które dziecko bada zdanie mamy i taty. Ważne jest żeby rodzice nie zaprzeczali sobie nawzajem i w inteligentny sposób popierali autorytet małżonka. Wiadomo, że opinie często się różnią, ale: Od czego jest kulturalna rozmowa i poczucie humoru?

Ważne jest też, żeby rodzice współpracowali ze szkołą, przedszkolem lub inną placówką wychowawczą, która ma wpływ na dziecko. Chodzi tu o indywidualne wychowanie każdego dziecka. Zbadajmy jakie wartości uznaje i popiera instytucja, w której uczy się dziecko. Jeżeli światopogląd placóki wychowawczej jest niezgodny z tym, którym kierują się rodzice i który starają się przekazać dzieciom, będzie to powodem dezorientacji dziecka i na pewno utrudni wychowanie. Jednak mimo wszystko gdy nie mamy wpływu na to, gdzie nasze dziecko będzie się uczyć, musimy podejmować dialog z dzieckiem aby pomóc mu wychodzić z dezorientacji światopoglądowej. W miarę dorastania i nabywania coraz większej autonomii, dziecku wychowanemu spójnie łatwiej będzie odnaleźć się w świecie pluralizmu.

Kolejnym punktem mocno związanym z autorytetem jest wymaganie i konsekwencja. Do ćwiczenia posłuszeństwa potrzebne są wymagania. Niektóre z nich są oczywiste, np.

inne wymagają wysiłku i inspiracji ze strony rodziców, którzy chcą przygotować dziecko do samodzielności, np. Jeszcze inne mają za zadanie kształtować jego charakter w celu rozwoju społecznego, np. W walce o posłuszeństwo musimy grać "fair play". W myśl tej zasady ważne jest informowanie dziecka o konsekwencjach niewykonania zadania. Jednak samo informowanie malucha, który nie myśli jeszcze abstrakcyjnie, o ewentualnych konsekwencjach niebezpieczeństwa, nie wystarczy. Nie chcemy przecież uczyć go na błędach, że "wpadanie pod samochód może skończyć się śmiercią". Musimy wyznaczyć mu realną konsekwencję (domyślnie - karę) za nieposłuszeństwo, do którego możemy dopuścić, np. "Jeżeli będziesz się wyrywał przy ruchliwej ulicy, to będę musiała przytrzymać cię na siłę, a później nie będziemy tam chodzić. Chcesz podziwiać jak jeżdżą samochody, to idź grzecznie za rączkę." Ważne jest by konsekwencje były realne, a nie: były to pogróżki bez pokrycia, typu: "jak będziesz uciekał, to przyjdzie baba Jaga i cię zje". Dziecko szybko się przekona, że to nie prawda. Pogróżki, których nie da się wyegzekwować nie są w porządku ani wobec malucha, który buduje sobie fałszywy obraz "sprawiedliwości pobłażliwej", ani wobec siebie. Jest to utrata wiarygodności. Dlatego bardzo ważne jest informowanie o konsekwencjach i następnie egzekwowanie tego co się powiedziało. Takie działanie uczy dzieci, że rodzice traktują ich, siebie i swoje wymagania poważnie.

Dzieci słuchają tego, co widzą. Ważna jest zatem nasza relacja z nimi. Szef, który krzyczy - oddala się od podwładnych. Do wychowania potrzebna jest cierpliwość. Po pierwsze dlatego, że długo trzeba czekać na efekty tej pracy, a po drugie - dlatego, że praca z dziećmi niesie ze sobą wiele sytuacji drobnych i irytujących, które w gruncie rzeczy są bez znaczenia. Wychowanie to nie dręczenie. W drobiazgach bez znaczenia musimy zdobyć się na cierpliwość i nie stawiać zakazów, nakazów i innych drogowskazów na każdym kroku ich życia, bo w przeciwnym razie pozbawimy je możliwości zdobywania autonomii i poczucia własnej wartości.

Literatura:

*Josemaria Escriva "Bruzda"

Fernando Corominas "Wychowywać dziś"

Blanca Jordan de Urries "Twoje dziecko między 1 a 3 rokiem życia"

Autor: Renata

Strona główna