Nauka poprzez zabawę

Zobaczmy jak wiele może się nauczyć dwu-, trzyletni malec lub jeszcze młodsze dziecko, podczas zwykłej zabawy:

W pierwszych latach życia zabawa jest najlepszym sposobem dotarcia do dziecka. Dzięki niej możemy się wzajemnie poznać i nauczyć dziecko pożądanych postaw, nie mówiąc już o tym, że samej zabawy uczy się ono przez... zabawę, z rodzicem, rodzeństwem, opiekunką, babcią lub inną osobą, która już to potrafi. Małe dziecko nie umie bawić się samo z siebie nową zabawką. Nawet jeżeli będzie to droga, wyszukana, interaktywna maskotka, maluch szybko się nią znudzi, jeżeli uprzednio nikt nie pokaże mu, co z nią można zrobić. Co więcej, im bardziej "zaawansowana technicznie" i, tym samym, niedostosowana do wieku 0-3 lat zabawka, tym większe szanse, że wyląduje w koszu jako bezużyteczna lub zepsuta.

"Mój synek dostał na pierwsze urodziny samochód zdalnie sterowany radiem. Dostał się on w ręce jego sióstr i taty. Tata bawił się nim prawidłowo, ale pozostała część domowników nie używała zabawki zgodnie z przeznaczeniem. Radio z anteną szybko wylądowało na podłodze i zostało podeptane, a antena połamana. Samochód, w gruncie rzeczy delikatny, "ucierpiał" nieco mniej. Niemniej jednak po paru tygodniach rzucania (również w wykonaniu rocznego właściciela) i intensywnego używania, to czerwone cacko wylądowało w śmietniku jako produkt niezdatny i niebezpieczny (odłamane części plastiku mogły skaleczyć dziecko)".

Tak wygląda historia wielu zabawek, które dorośli kupują dziecku, żeby "dało im święty spokój" i "się bawiło". Okazuje się, że nie o to chodzi w zabawie. Dzięki zabawie możemy wejść w świat dziecka, a wymaga to odrobiny dobrej woli i trochę czasu. Wbrew pozorom poświęcenie czasu na zabawę z malcem, nie oznacza, że "przepadliśmy" dla własnych obowiązków. Przeciwnie, godzina "ładowania baterii" przy mamie lub tacie owocuje najczęściej kilkoma godzinami samodzielnej zabawy dziecka, które przez uprzedni kontakt czuje się kochane, ważne i akceptowane i już nie musi sprawdzać czy rodzice je lubią. Zasiadając do wspólnej zabawy ze szkrabem lub nawet bawiąc się "samodzielnie" (oczywiście w jego obecności) jego zabawkami, dajemy mu wzorzec zachowania, który go inspiruje. Dziecko, nie chodzące jeszcze do przedszkola, naśladuje wzorce zachowań, które widzi w domu, na podwórku, wśród rówieśników, z którymi się spotyka (jeżeli ma taką okazję) oraz od dorosłych, z którymi przebywa. Może dlatego pobyt rodzinny na plaży sprowadza się do "kopania dołów", żeby dzieci (zwłaszcza chłopcy, bo dla nich jest to największa frajda) mogli poczuć się kochani przez tatę, który "specjalnie dla nas dokopuje się do morza".

Warto czasem poobserwować dziecko. Dużo nauczymy się o jego osobowości (wszak każde dziecko jest inne) i postawie wobec życia. Zabawa to najlepszy język komunikacji z dzieckiem. Na pewno jeżeli dziecko "szaleje", rozrabia, jest wesołe i po prostu się bawi, to prawidłowo się rozwija. Nie powinniśmy narzekać na takie sytuacje, chyba, że przekraczają one granice normy (może ma za mało okazji, by spożytkować swoją energię, np. na świeżym powietrzu albo pragnie za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę dorosłych). Skrajności w zachowaniu powinny wzbudzić zainteresowanie i troskę rodziców. Jeżeli prawie wcale się nie bawi i jest smutnym dzieckiem, może brakuje mu poczucia pewności siebie. Potrzebuje więcej czułości i miłości ze strony mamy i taty. Czasami bierność idzie w parze z innymi objawami i oznacza po prostu zmęczenie, chwilową niedyspozycję lub chorobę. Za pomocą obserwacji bawiącego się malucha można dostrzec nieprawidłowości i skorygować je. Częstą przyczyną zbyt spokojnego, czy biernego zachowania się oraz braku własnej inicjatywy, jest przyzwyczajenie do "zabaw" nie angażujących wyobraźni i prowokujących do siedzenia w bezruchu (od razu nasuwa się podejrzenie, że może za dużo ogląda telewizji).

Musimy bardzo uważać na to, czy "dla świętego spokoju" nie serwujemy potomkowi za dużo pasywnej rozrywki. Mówi się, że pół godziny przed monitorem (telewizyjnym lub komputerowym), to dla dwu-, trzylatka wystarczające maksimum. Żeby maluch na tym skorzystał, powinniśmy udostępniać mu programy lub bajki adekwatne do wieku. Mimo, że wydaje się nam, że maluch jest za mały, żeby coś pojąć z dorosłych seriali, on nie przechodzi wobec nich obojętnie. Sceny niezrozumiałe również zapadają w jego podświadomości. Zbyt wczesne przyzwyczajenie do filmów "czytelnych" tylko dla dorosłych, powoduje nieuporządkowanie w jego rozwoju. Chodzi głównie o to, że relacje i problematyczne zachowania, których być może nigdy nie widziałby wśród swoich bliskich, stają się dla niego normalne. Wykreowane przez reżyserów intrygi i "wyciskacze łez" są przez dorosłych traktowane jako swego rodzaju "sztuka" lub rozrywka, natomiast przez dziecko - jako część rzeczywistości i wzorzec godny naśladowania.

Literatura:Blanca Jordan de Urries "Twoje dziecko między 1 a 3 rokiem życia"

Autor: Renata

Strona główna