Przyciąganie nie prowokowanie

Po porannej, decydującej bitwie przed szafą i przed lustrem, rozpoczynamy dzień. Wychodzimy z domu, patrzymy na piękny świat i czujemy się dobrze. Mijają godziny, udało nam się coś zrealizować. Wydaje się, że ten dzień będzie udany. Nagle jednak czujemy, że coś jest nie tak. Po wielu przywitaniach: "dzień dobry" i "cześć", trafił się ktoś, kto z tonem współczucia powiedział: "biedactwo, jak ty blado dzisiaj wyglądasz", albo "ale pani ostatnio schudła, czy aby na pewno wszystko w porządku?". W takich momentach, wiedząc, że nie zaszły żadne szczególne okoliczności, zastanawiamy się: "co jest nie tak". Na pewno nie można przejmować się za bardzo niekorzystnymi komentarzami. Warto jednak krytycznie spojrzeć na nasz wizerunek. Może za mało się uśmiechamy, może niewłaściwie dobieramy kolory ubrań, a może coś jeszcze... Jako kobiety tworzymy klimat wokół siebie. Kiedy ktoś widzi nas pierwszy raz lub słabo nas zna, nasz zewnętrzny wizerunek jest pierwszym komunikatem, który wysyłamy. Również wobec osób nam znanych: zachowanie i to, co nosimy w sobie i na sobie, kreuje nasz obraz w ich oczach.

Bardzo często sposób ubierania współgra z osobowością. Jest sposobem wyrażenia siebie. Wiele kobiet ma swój styl ubierania i widać, że konsekwentnie go tworzy. Warto odnajdywać swój własny styl, który będzie widoczny mimo sezonowej zmienności trendów. Wcale nie potrzeba super wielkiej kasy, żeby się dobrze ubrać. Wystarczy kupić coś porządnego, co jakiś czas i sukcesywnie kompletować swoją garderobę. Czasem wystarczy dokupić dodatki, aby odświeżyć swój image. Szale, apaszki, kolczyki, bransoletki, wisiorki, torebki, paski potrafią zdziałać cuda, pod warunkiem jednak, że zachowamy zdrowy rozsądek i dobry smak.

Wiadomo, że moda się zmienia. Na stałe pozostaje jednak kilka stałych zasad. Należą do nich przede wszystkim prostota i umiar, równie ważne jest wyczucie i dobry gust. Strój powinno się dobierać stosownie do wieku, sylwetki, okoliczności, konkretnej sytuacji. Niewątpliwie należy uwzględnić też aspekt wygody i dobrego samopoczucia.

Każda kobieta może wyglądać pięknie pod warunkiem, że uda jej się wydobyć swoje wewnętrzne piękno przez odpowiednio dobraną odzież, a w szczególności kolorystykę ubrań i dodatków dopasowaną do konkretnej osoby. Styliści wyróżniają dwa typy urody: zimny i ciepły. Musimy więc najpierw ustalić, który z tych typów prezentujemy. Łatwo się o tym przekonać stosując mały eksperyment przed lustrem. Wystarczy spojrzeć w lustro na swoją twarz bez makijażu, owinąwszy wcześniej głowę białym ręcznikiem. Przygotujmy dwa kawałki papieru: jeden złoty, drugi srebrny. Przyłóżmy do twarzy kawałek złotego, a następnie srebrnego papieru. Porównajmy efekt: "przy którym skóra twarzy wydawała się bardziej ożywiona?".

Osoby należące do typu kolorów zimnych (papier srebrny), mają naturalny koloryt ciała wpadający w niebieskawy ton. Ich włosy mogą być popielato-blond lub kruczoczarne. Oczy są w tonacji chłodnej: czarne, szare, szaro-niebieskie. Lepiej wyglądają one w kolorach zimnych: czarnym, śnieżnobiałym, srebrnoszarym, w odcieniach kolorów niebieskich. Pasują do nich dodatki ze srebra.

Typ kolorów ciepłych (papier złoty) prezentują osoby, których cera i oczy mają złotawo-żółty ton (kolor miodu, karmelu, wanilii); także osoby o cerze bardzo jasnej o odcieniu kości słoniowej i tonie brzoskwiniowym na policzkach. Osoby typu ciepłego wyglądają doskonale w odcieniach beżu, a także kolorach: karmelowym, kości słoniowej, waniliowym i kolorach ciepłych. Odpowiednie dla nich dodatki to złoto i perły. Powinny unikać koloru śnieżnobiałego i czerni. Jeśli jest to niemożliwe, to niech dobiorą jakiś kolorystyczny akcent do czerni lub bieli.

Eksperci dzielą dalej typ zimny na "lato" i "zimę", a typ ciepły na "wiosnę" i "jesień", do których odnoszą się odpowiednie palety kolorów. Łatwo znaleźć na ten temat książki oraz publikacje w prasie i Internecie. (Polecamy strony Moda i ja).

Można zrobić osobiste ustalenia, na podstawie własnych obserwacji. Przypomnijmy sobie, w co byłyśmy ubrane w owym dniu, kiedy ktoś uraczył nas niemiłym "komplementem" oraz w dniu, kiedy czułyśmy się docenione pod kątem naszego wizerunku. Zróbmy przegląd zdjęć i przekonajmy się, w których ubraniach wyglądałyśmy niekorzystnie, a w których super. Zapytajmy o opinię osoby godne zaufania pod względem gustu i życzliwości wobec nas. Dzięki obserwacjom, odrobinie samokrytyki i cierpliwości będziemy mogły wypracować zestaw kolorów idealnych. Być może okaże się, że nie należą do nich niektóre nasze ulubione... Trudno. Zróbmy inwentaryzację w szafie i spróbujmy przemyśleć: co warto zatrzymać, a co - odłożyć, wreszcie: co trzeba będzie dokupić. Ostateczną nagrodą będzie wybranie się na zakupy. Radzimy jednak dokonanie przemyślanych decyzji podczas uzupełniania garderoby. Postępujmy w myśl zasady: "lepszy starannie dobrany zestaw ubrań i dodatków, niż szafa pełna tanich ciuchów". Warto w siebie zainwestować. Ubranie, to środek, za pomocą którego możemy obdarować innych przyjemnym widokiem. Jest to jeden ze sposobów wyrażenia naszej hojności wobec tych ludzi, wśród których przebywamy, a w szczególności wobec tych, których kochamy.

Bądźmy ładne dla swoich mężów. Dbajmy o siebie w domu, w pracy, na co dzień. Dlaczego? Dla dobrego samopoczucia swojego i domowników tudzież współpracowników. Pamiętajmy o tym, że jesteśmy przykładem dla naszych dzieci, wzorem dla córek, punktem odniesienia dla synów. Możemy pozytywnie wpływać na koleżanki i kolegów. Za pomocą ubrania możemy ożywiać nasze małżeństwo.

Podobno stare powiedzenie kastylijskie mówi, że zadbana kobieta odciąga mężczyznę od obcych drzwi. W naszej rzeczywistości, nawet jeżeli nie będzie chodziło o drzwi w dosłownym sensie, to często może chodzić o "drzwi", które otwierają dla niego prowokujące seksem reklamy, publikacje czy strony internetowe, prezentujące obraz kobiety drapieżnej, uwodzącej i, niestety, pozbawionej godności ludzkiej. Jest to wyraz mody, która wydaje się wywierać presję na społeczeństwo, narzucając wzorce ze świata wielkich pieniędzy. Swoją drogą, dużo o współczesnej epoce mówi stwierdzenie: "dyktatorzy mody". Nie możemy ulegać zakamuflowanej manipulacji. W istocie większość z nas jest osobami wolnymi i myślącymi. Możemy więc traktować modę wybiórczo i z pewną dozą krytycyzmu.

Cechy takie jak dyskrecja, prostota i elegancja zakładają powściągliwość w odkrywaniu, czy podkreślaniu ciała. Niektóre kobiety wyglądają nader wyzywająco i niestosownie w zbyt skąpych, obcisłych, lub zbyt krótkich odzieniach. Nie tłumaczy je nawet: "dyktatura mody". Jeżeli będziemy nadmiernie eksponować niektóre części ciała, którymi natura nas szczodrze obdarzyła, np. nogi lub biust, to może się zdarzyć, że inni (zwłaszcza mężczyźni) nie będą rozmawiać z nami, tylko np. z naszym biustem. Jest to nie fair wobec tych mężczyzn, którzy nie chcą podziwiać naszych niekwestionowanych wdzięków (np. mężów innych kobiet, księży czy zakonników). W jakimś sensie jest to również nie fair wobec tych, którzy chętnie korzystają z takich okazji do "napatrzenia się". Prowokując ich, pozwalamy traktować siebie przedmiotowo, dając im możliwość fantazjowania na nasz temat. Nawet, jeżeli seksowne ubranie doda nam kobiecości, to niekoniecznie zaprezentuje nas w wymiarze wewnętrznym. Warto się zatem zastanowić, czy nie lepiej byłoby zarezerwować je dla okoliczności bardziej intymnych, zamiast akcentować swój wymiar cielesny we wszystkich innych sytuacjach.

Jesteśmy osobami, kobietami, wiele z nas jest matkami, żonami, sąsiadkami, koleżankami z pracy lub z podwórka. Naszym ubraniem możemy coś zakomunikować światu. Jeżeli chcemy powiedzieć coś ważnego o sobie za pomocą ubrania, to nie musimy krzyczeć. Szanująca się kobieta może przyciągać, ale nie musi prowokować. Jej strój może mówić w dyskretny sposób o jej wnętrzu, które w głębi ma prawo zostać tajemnicą.

Na podstawie: Wrocławskiej edycji Konferencji "Moda i ja" oraz polskiego wydania publikacji pt. "Co mam na siebie włożyć" Eva Maria Trujillo-Reschreiter

Autor: Renata

Strona główna