Wakacje z dziećmi

Styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec i... Wakacje!!! "Znów będą wakacje. Na pewno mam rację. Wakacje będą znów." Tak śpiewa kabaret OT.TO. W rzeczywistości wakacje zbliżają się i, począwszy od lutego (gdy dzieci wracają z ferii zimowych) już o nich myślimy. Dlaczego tak wcześnie? Ponieważ już wtedy część z nas zaczyna planować czas i miejsce zorganizowanego urlopu i jak najwcześniej zaczyna się "zaklepywanie" preferowanego miejsca na nocleg. Dotyczy to szczególnie rodzin z większą liczbą dzieci, którym zależy na przyzwoitych warunkach (np. pokój z łazienką i lodówką) za rozsądną cenę.

Planując wakacje z dziećmi musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: o co nam chodzi? jaki jest cel naszego wypoczynku? Czy chcemy uciec od codzienności, "zresetować się", licząc na to, że wrócimy odmienieni? Czy tylko na jakiś czas wyłączyć się, oderwać od codzienności, żeby "naładować baterie" i z nowym zapałem wrócić do przestrzeni "szarej codzienności".

Udany wypoczynek nie zawsze jest proporcjonalny do nakładu pieniężnego i ilości czasu przewidzianego na "nic nie robienie". Przeciwnie - może być funkcją wysiłku jaki włożymy w dobre przygotowanie się do aktywnego wypoczynku. Można wyjść z założenia, że odpoczynek to nie jest: "leniuchowanie" i... "nuda", ale raczej: "zmiana aktywności ze standardowej (typu praca zawodowa lub praca w domu), na rzecz aktywności urlopowej (czytaj: sport, imprezy kulturalne, wyjazd - zmiana miejsca pobytu, klimatu, odpoczynek od zmywarki na rzecz zmywania ręcznego :)))". Dotyczy to zwłaszcza rodzin z małymi dziećmi, przy których zawsze jest co robić.

Część rodzin planuje wymarzone wczasy z reklam biur podróży. Jednak po zrealizowaniu tego marzenia wielu rodziców odkłada kontynuację zwiedzania świata na bliżej nie określoną przyszłość lub przynajmniej rezygnuje z całkowitej zależności co do pewnych standardów np. wszystkich posiłków w cenie hotelu. Zorganizowane wczasy w stylu "all inclusive" nie są najlepszym rozwiązaniem dla rodziców z maluchami, którzy prezentują indywidualny (czasem wręcz chaotyczny) rytm. Ściśle zorganizowany rytm posiłków nie gwarantuje niezbędnej elastyczności. Poza tym gusta smakowe małych dzieci sprowadzają się często do kilku ulubionych potraw, przez co na nic się zdaje wyszukany jadłospis, za który notabene słono płacimy.

Gdziekolwiek byśmy nie planowali urlopu może on być spędzony na dwa sposoby: może być typowym wypoczynkiem - nastawionym na konsumpcję, bierność i wygodę (np. wczasy typu "all inclusive") lub wypoczynkiem aktywnym (takim, w którym my (nie biuro podróży) decydujemy o wszystkim). Nawet jeżeli drugie rozwiązanie jest mniej wygodne, gwarantuje ono, że nie będziemy się nudzić i prawdopodobnie łatwiej będzie nam wrócić do rzeczywistości (pracy, domu i "starego" podwórka). Wydaje się ono również bardziej wychowawcze dla dzieci, które uczą się, że to, co ma dużą wartość, z definicji wymaga wysiłku. W przypadku wczasów zorganizowanych na zasadzie: ja płacę - ja wymagam (notabene - nie od siebie), kształtujemy w dziecku postawę roszczeniową (zależność między długimi miesiącami, podczas których zarabialiśmy pieniądze na te wczasy, a zasłużonym wypoczynkiem, łatwo umyka uwadze dzieci).

Każdy, kto ma choćby jedno małe dziecko, może podpisać się pod stwierdzeniem, że wakacje z dzieckiem to wyzwanie. Konstruktywnym wyjściem jest zainwestowanie w wychowanie podczas wspólnych wakacji. Chodzi o aktywny wypoczynek zaplanowany jako wspólny rodzinny projekt za który wszyscy jakoś odpowiadają (od przygotowań i pakowania począwszy, a na codziennej wędrówce na plażę skończywszy). Tak, żeby każdy miał jakieś obowiązki i możliwość aktywnego zaangażowania.

Przykładowe zadania jakie możemy przydzielić dzieciom w różnym wieku, aby wychowywać je do odpowiedzialności za wspólny urlop (a przy okazji odciążyć :) przeciążonych dorosłych):

Za wykonanie jakiegokolwiek obowiązku, a w szczególności za własną inicjatywę, warto pochwalić i serdecznie wyrazić uznanie (to bardzo dowartościowuje dzieci) i "zapalić" dzieci własnym entuzjazmem.

Autor: Renata

Strona główna